Terapia jako podstawa do rozwiązywania problemów

Wczoraj zastałem taką oto sytuację. Moja koleżanka napisała mi, że rozmawiała ze swoją siostrą. Siostra Kasia się jej zwierzyła, że nie wytrzymała i pewnego dnia powiedziała swojemu mężowi, że jeszcze 10 lat, odchowają dzieci, i rozwiedzie się z nim.

Co było powodem, nie uwierzycie…

Siostra Kasia mojej koleżanki posiada, w związku małżeńskim ze swoim mężem, trójkę dzieci. Dwójka dzieci w wieku szkoły podstawowej, a najstarsze jest już w klasie licealnej. Małżeństwo z 20-letnim stażem, na co dzień się nie kłócą, przez sąsiadów postrzegani są jako typowe, polskie małżeństwo.

Od kilku lat jednak coś zaczęło przeszkadzać żonie Kasi, w tym małżeństwie. Mąż Adam nigdy nie był wylewny w okazywaniu uczuć i z dnia na dzień ,,jakoś to było”. Jednak pewnego dnia żonie zaczęło przeszkadzać to, że nie doceniał jej. W sumie szwagier zawsze ,,był zimny” – mówi o nim moja koleżanka.

Wszystko zaczęło się od wizyty rodzinnej…

Jak już widzimy, powodem tego wybuchu złości był fakt, że Adam nie docenia żony Kasi. Nie okazuje jej tego. Generalnie nie płaczemy, kiedy nie jesteśmy smutni, lub nie krzyczymy z bólu, kiedy się nie poparzymy. Tak też było i w tamtej chwili. Spokojny, rodzinny obiad. Gospodyni, siostra Adama, domu na śniadanie przygotowała parówki i herbatę 🙂 Mąż Adam się zachwycał „ooo, jakie dobre parówki… a herbata jaka dobra”. Rozwścieczyło to żonę Kasię, ponieważ, ta zawsze się stawia na wysokości zadania, robi mięsa, sałatki, inne cudowności i… nic. Żadnego słowa od męża.

Gdzie jest problem?

Zawsze w takich sytuacjach przypomina mi się kawał, który wspomina ksiądz Piotr Pawlukiewicz:

Na spowiedzi pewna kobieta spowiada się i mówi:

  • Proszę księdza, mój mąż jest potworem. To potwór do kwadratu.
  • To, czemu pani za takiego człowieka ,,wyszła”?
  • Ale on przed ślubem taki nie był…
  • No to przy pani się taki stał.

Źródło: https://youtu.be/U78F8SO-m50?t=11

Pamiętacie, że moja koleżanka powiedziała o swoim szwagrze, że on zawsze ,,był zimny” ? Można zadać sobie pytanie: to po co Kasia wyszła za Adama? 😉

Oczywiście to tylko żart, ale problemu, moim zdaniem nie należy bagatelizować. Co wiemy z doświadczenia? Że ludzie się zmieniają (charaktery, osobowości, nawyki, zainteresowania też się mogą zmienić). Ludzie mogą zmienić się pod kątem relacji małżeńskich. Wyznaczone cele już nie są takie same, zaczynają się oddalać.

Co poradziłem mojej koleżance?

Jeśli widzimy w małżeństwach obok, szczególnie my, rozwodnicy, takie zjawiska jak: niedopowiedzenia, spięcia, delikatne kłótnie, ciche dni, problemy, że jedno z małżonków nie mówi wszystkiego lub jest mu wszystko jedno. Jeśli jesteśmy rodziną lub kimś bliskim dla osoby z takiego małżeństwa, możemy doradzić, ale zawsze obiektywnie. Jak prawdziwy przyjaciel, a nie  – w tym przypadku – jako ktoś z rodziny. Dlaczego? Według mnie można jeszcze bardziej zaognić konflikt, stając po stronie rodziny lub kogoś bliskiego. Bycie jednostronnym nie pomaga, chociaż często nie mamy złych intencji.

Dlatego moim zdaniem warto skorzystać w takich już przypadkach (oczywiście, jeśli się one powtarzają i nasilają, kiedy problemy nie są rozwiązywane i pozostawiane samym sobie) z terapii dla małżeństw. Dlaczego psycholog ma pomagać?  Ano właśnie dlatego, że: a) ma niezbędne wykształcenie i wiedzę, b) będzie obiektywny.

Terapia małżeńska to ciężka, często minimum sześciomiesięczna, praca obojga małżonków nad SWOIMI wadami. Tak w skrócie.

Warto skorzystać z terapii, kiedy nie jest za późno. To zawsze i wszędzie będę powtarzał.

Nawet jeśli ludzie mają się rozstać to problemy, w nich istniejące, zostaną im uświadomione i podejmą nad nimi pracę.

A jakie jest Wasze zdanie?