Zdradzał mnie, a ja mu wybaczałam

Nazywam się Agata i chciałam Wam przedstawić historię mojej córeczki, mojego byłego męża i jego zdrad.

Moje małżeństwo trwało pięć lat, a skończyło się rozwodem w grudniu 2016 roku.

Od czego zacząć… może od tego, że świata poza moim byłym mężem nie widziałam, mimo że dwa miesiące po ślubie po raz pierwszy mnie zdradził. Wybaczyłam mu to — w końcu go kochałam. Jednak nie będę przynudzać… Ogólnie przez pięć lat naszego małżeństwa miał osiem kochanek. W sumie zawsze to były biedne nieszczęśliwe mężatki niedocenione przez złego męża tyrana . Wybaczałam mu za każdym razem, choć nie powiem, doprowadził mnie do takiego stanu, że potrafiłam dywan szczoteczka do zębów przeczesać, żeby udowodnić sobie, że jednak już mnie nie zdradza, że się zmienił…

Myliłam się… w 2015 zaszłam w ciążę …

Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Jednak mojemu wtedy mężowi znowu zaczęło się nudzić. Znalazł sobie panią oczywiście „kolejną nieszczęśliwą mężatkę” która go rozumiała, że ma żonę heterę i to jeszcze w ciąży więc postanowiła go pocieszać. Moja ciąża była ciążą zagrożoną, mój mąż nie rozumiał tego, że lekarz ciągle powtarzał, że mam się nie stresować, a spacery to tylko po kostkę masła do sklepu robić, ponieważ stracę dziecko. W sierpniu trafiłam do szpitala. Wtedy mąż przyjeżdżał codziennie, ale z dnia na dzień na krótsze wizyty i zaczął chować telefon, który ciągle wibrował od namiaru wiadomości…wtedy się domyśliłam, że coś jest nie tak. Znajomi zaczęli też dzwonić, że mój wtedy mąż widuje się z kimś.

Wyszłam ze szpitala po dwóch tygodniach, a na drugi dzień usłyszałam, że „chce rozwodu„… świat się zawalił, ja w siódmy miesiącu ciąży, a on „chce rozwodu”…zapytałam: „z kim jest”? Z jego strony oczywiście była cisza — odpowiedział tylko, że „chce rozwód” i koniec. Niewiele myśląc, znalazłam sobie mieszkanie do wynajęcia. Po kilku dniach wyprowadziłam się i mieszkałam „na swoim”. Ciąża zaczęła iść jeszcze bardziej „pod górę” po tych tej informacji. Lekarz był pewny, że małej nie donoszę, ale udało się, mimo że w połowie ósmego miesiąca spadłam ze schodów i nie czułam małej. Dzwoniłam wtedy do męża, żeby przyjechał mnie do szpitala zawieść, bo „eRki” nie było, a on olał sprawę, twierdząc, że „mam czekać aż przyjedzie” i się rozłączył. Przyjechał mój kolega, jak tylko usłyszał, że spadłam ze schodów i dziecka nie czuje. Czekał, aż badania się skończą, mimo że było późno, a on wstać musiał o 4 rano.

W końcu przyszedł wyczekany dzień Narodziny Małej. Mimo że mąż miał kochankę, chcieliśmy, żeby był przy narodzinach małej. To było coś niesamowitego tyle czułości w oczach i miłości do niej widziałam w nim ….mamy dobre relacje ze sobą, choć dopiero po roku od narodzin wzięliśmy rozwód bez orzekania o winie. Bardzo ładnie się rozwiedliśmy. On przyjechał po mnie przed rozprawą i mnie odwiózł. Było ładnie i pięknie do momentu, kiedy jego nowa pani nie zaszła w ciążę. Nagle przestał płacić alimenty na Małą, przestał jej kupować rzeczy jak wcześniej. Dodam, że jego nową panią poznałam jeszcze, kiedy byłam w ciąży…a potem z nią do malutkiej przyjeżdżał…

Wszelkie imiona zostały zmienione, ale historia wydarzyła się naprawdę. Chcesz przedstawić swoją historię? Skontaktuj się z nami.